Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
294 posty 69 komentarzy

Wolny Czyn

Wolny Czyn - W matriksie "3 RP"...

Niemcy i Platforma chcą zakazać znaku Polski Walczącej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Obcy i ich agenci nigdy nie zamkną Polski i polskiej dumy w muzeum. Polska bowiem była i jest Walcząca

 

Po powstaniu Solidarności w roku 1980 my ówcześni uczniowie z pewną ciekawością, ale głównie obojętnością obserwowaliśmy ówczesne spory o kiełbasę. Nie wiedzieliśmy, choć przez skórę już czuliśmy, że protagonistów tych sporów wypada traktować adekwatnie do rangi tych sporów. Lecz jesienią ujrzeliśmy coś co przekonało nas, że Solidarność nie składa się wyłącznie z zasrańców. Z perspektywy czasu trudno to ustalić z pewnością ale sądzę, że napływ ochotników do walki o niepodległość w roku 1981 w mojej szkole – bardzo licznych zresztą - spowodować mógł znak Polski Walczącej. Nie słowa. Może i były to słowa i symbole inne, o skutku równoważnym, by jednak skutek osiągnąć, musiałyby być użyte umiejętnie i łącznie. A znak Polski Walczącej jest momentalnie zrozumiały. Doskonale pamiętam go z wydawnictw Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania, bo i w roku 1981 wywoływał dyskusje; ale wyłączności na znak Polski Walczącej szczęśliwie nie było, lub nie byłby respektowany, zatem i wcześniej mogłem widzieć go w innych gazetach i broszurach - na tematy jak najbardziej wtedy aktualne.

 Po wprowadzeniu stanu wojennego odcięta od aresztowanych dorosłych organizacja uczniów w mojej szkole samodzielnie zarządziła pilne przygotowania do powstania. Jęliśmy szyć biało-czerwone opaski, zbierać butelki z benzyną i środki opatrunkowe. Nasze uczniowskie przygotowania do zbrojnego powstania i zbrojnej walki o niepodległość były improwizowane, nieporadne, koniec końców je rozładowano (gdy okazało się, że jednak nie wszystkich dorosłych aresztowano) - a dziś wywołują uśmiech; ale to one wielu z nas dały wtedy przyspieszoną selektywną dorosłość. A przede wszystkim - były motorem Podziemia na całą dekadę. Dla niektórych motorem tym są do dziś.

 Początkową improwizację i nieporadność staraliśmy się zmniejszyć sięgając po wiedzę fachową. Kamienie na szaniec, jako punkt wyjścia, należały zresztą wtedy jeszcze do lektur szkolnych. Dla nas była to nie lektura, a instruktaż.

 Instruktaż mówił o małym sabotażu. Dlatego nocami mury miast pokrywały się hasłami i symbolami podziemnej Solidarności, nazwiskami więźniów politycznych, ale i symbolami dla Polski najważniejszymi. A nim właśnie jest znak Polski Walczącej. Pamiętam malowanie znaków Polski Walczącej w roku 1984 w Bytomiu z okazji wystawy w rocznicę Powstania. Nasze znaki mówiły, że niepodległości nie da się zamknąć w muzeum, że Powstanie trwa, że Polska walczy, że Polska nigdy nie będzie pokonana.

 Pewnego razu dwu milicjantów schwytało klejących plakaty. Głównym elementem plakatów był wielki znak Polski Walczącej. Milicjanci chwilę patrzyli na plakaty; potem na naszych; potem na siebie; w końcu plakaty oddali i powiedzieli, że plakatów ani klejących nie widzieli, bo akurat teraz patrolują zupełnie inną część Katowic.

 Po 13 grudnia do podziemia trafili też wczorajsi protagoniści sporów o kiełbasę. Ci zrazu chcieli trzymać się najdalej od, jak to określali, „polityki”, i wpadali w panikę na widok emblematów Polski Walczącej i Orła w Koronie, powszechnych w wydawnictwach naszych - podziemia niepodległościowego. Represje za Polskę Walczącą i Orła w Koronie były inne niż za kiełbasę. Ale z czasem – trzeba przyznać, że dość szybko - i oni poddali się ewolucji. Dojrzeli. Wkrótce i oni mówili o Wolnej Polsce, o niepodległości. Mówili wszyscy.

 Ta ewolucja była najważniejszym procesem społecznym Polski lat 80-tych. Procesem narodotwórczym. To on przesądził o losie Polski.

 Ofiary lat 80-tych nie są porównywalne do wcześniejszych. Ale utraconej w roku 1939 niepodległości nie mieliśmy w latach 80-tych, ani nie odzyskaliśmy do dziś; a dla Polaków indywidualnie, dla Polski, i dla przyszłości Polski ważne są zakorzenienie i ciągłość. Pamięć. Łańcuch pokoleń. Prawdy te są zrozumiałe instynktownie, choć w roku 1982 nie potrafiłbym ich tak nazwać. Być może wspomniany wyżej proces ewolucji świadomości, a dokładniej - proces odrodzenia moralnego Polski nastąpiłby tak czy owak. Byłby jednak powolny, chwiejny i niepewny, a myślę że i trudno wyobrażalny bez wartości Polski historycznej, a te wyrażają Polski historycznej żywe symbole. W tym znak Polski Walczącej.

 Zrazu z mieszanymi uczuciami odbierałem widok znaku Polski Walczącej na koszulkach i kubkach sprzedawanych przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Do dziś te mieszane uczucia wracają. Ale ocenę stosowności użycia symbolu przesądza cel jego użycia a ja nie wątpię, że gdzieś musi zacząć się proces ewolucji młodych ludzi. Proces dojrzewania w jego części najważniejszej.

 Proces naturalny, bo nie ma człowieka bez godności i bez tożsamości; a te w Polsce często są wynikiem walki, nadziei, gotowości do ofiary. Znak Polski Walczącej to i wyzwanie, i krzyż do niesienia. Ale i tarcza, i zbroja, i „bastion przed bestią”.

 Znak Polski Walczącej to przede wszystkim forma modlitwy Polaków, a skoro tak, to jego właścicielem jest Bóg - jak i wszystkiego innego.

 Jest wyrazem wiary Polaków, że będzie prawo z nami i będzie Bóg nad nami, gdy przez Polskę pójdziemy Szarymi Szeregami.

 

 „Dziennik Polski” poinformował w zeszłym tygodniu że znaleźli się ludzie, co zgłosili projekt zakazu używania znaku Polski Walczącej. Nad przestrzeganiem zakazu czuwać mają Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (dla którego walka z kulturą i dziedzictwem narodowym to akurat nie pierwszyzna) i Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Powodem zakazu ma być wykorzystywanie znaku Polski Walczącej „w celach politycznych”. Rozumiem że ministerstwo, i rada ochrony polityczne nie są? Niechęć do „polytyki” przypomina mi lata 80-te i zasrańców – protagonistów ówczesnych sporów o kiełbasę i nie wątpię, że niechęć ta, nawet szczera, jak i sam zakaz cofną Polskę do fazy przednarodowej, a kiełbasianej. W proponowanym zakazie prócz głupoty może i trudno byłoby dopatrzyć się czego innego, lecz za najbardziej znamienne mam to, że wśród proponentów co to tak stronić chcą od „polityki” („nie róbmy polityki”) dominują… posłowie partii politycznej - bo za taką uchodzić chce Platforma Obywatelska. Inicjatywa ta z jej akurat strony jakoś nie dziwi. Hasło „nie róbmy polityki” tylko po części jest zabiegiem socjotechnicznym, bowiem Platforma Obywatelska w rzeczywistości nie jest partią polityczną, a zbieraniną szumowin; to raz. Dwa: znaku Polski Walczącej nie używa się przecież w sporach politycznych; za to jest częścią tożsamości Polaków. Bo paradoksalnie i my, proszę państwa, „polityki” żadnej nie uprawiamy, nie jesteśmy też żadną „prawicą” - bo to implikuje, że nasi przeciwnicy są jakąś "lewicą" - ale jako Polacy odwołujemy się do marzeń i symboli wyrażających wielkość Polski. Za znamienne mam to, że do symboli tych – ani żadnych innych narodowych - nigdy nie odwołały się SLD i Platforma. Nie inaczej jest i teraz. W proponowanym zakazie w rzeczywistości po staremu idzie o to, by naród polski, a w szczególności - ale nie tylko - przeciwników Platformy pozbawić nie tylko prawa głosu, ale i tożsamości. Platforma nienawiści do Polski i strachu przed Polską potocznie, choć moim zdaniem błędnie utożsamiana jest z opcją, a ściślej agenturą niemiecką w Polsce. Niedawno byliśmy świadkami innych i nie mniej niepolitycznych inicjatyw Niemców wobec Armii Krajowej. Przekładając z nowomowy ni to artykuł Dziennika, ni komunikat (Bekanntmachung) na język ludzki – podbitą Polskę ze swą polską etnicznie agenturą chcą Niemcy pozbawić tego, czego u Polaków boją się najbardziej: godności, wzorów, tradycji oporu. Miejsce ich wyznaczają w muzeum, jak w roku 1984.

 Jak to skomentować? Cóż, może tak. Gdy w październiku 1939 r. na murach okupowanej Warszawy pojawił się inny Bekanntmachung - Hansa Franka o utworzeniu Generalnej Guberni, harcerze Pomarańczarni, późniejsi żołnierze Kedywu z Szarych Szeregów naklejali na nich karteczki z napisem: Marszałek Piłsudski powiedziałby na to: a my was w dupie mamy.

 Nic mądrzejszego od moich mistrzów wymyślać nie będę. Powtórzę więc:

My was w dupie mamy.

 Jeśli platforma zamachowców i platforma strachu przed Polską przepchnie swój groteskowy zakaz, znaki Polski Walczącej będą na polskich murach wszędzie.

 Niepodległości nie zamkniecie w muzeum. Polska walczy. Nigdy Polski nie pokonacie.

 Bo Polska - jak zawsze – jest i będzie Walcząca.

 

Mariusz Cysewski

Tekst pierwotnie wydrukowany w Gazecie Warszawskiej z 5-12 lipca 2013

 Gazeta Warszawska co piątek w Twoim kiosku!

 

Kontakt: tel. 511 060 559

ppraworzadnosc@gmail.com

https://sites.google.com/site/wolnyczyn

//www.youtube.com/user/wolnyczyn

//naszeblogi.pl/user/3329/wpisy

//wolnyczyn.nowyekran.net

//3obieg.pl/author/WolnyCzyn

//mariuszcysewski.blogspot.com

KOMENTARZE

  • Whoooooooo???????? !
    "....znaleźli się ludzie, co zgłosili projekt zakazu używania znaku Polski Walczącej...."

    Jacy ludzie? Eskimosi, Murzyni a może Azjaci?
    Gdzie są wiarygodne nazwiska z zajmowanym przez te osoby stanowiskiem
    oraz przynależnością do partii politycznej? Dlaczego znowu problem ukazywany jest jako incognito?
    Ja także mogę podać ze znaleźli się ludzie łapiący żaby w kałuży!
    Niektóre "newsy" stają się bardzo irytujące! I to ma być opozycja?
  • @Stara Baba 03:26:29
    "Pochodzący z czasów II wojny światowej znak Polski Walczącej - charakterystyczne "P" z kotwicą - będzie chroniony jako dobro ogólnonarodowe.

    Nad zgodnym z prawem jego wykorzystaniem będą czuwać Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

    Tak zakłada projekt nowelizacji ustawy o ROPWiM przygotowany przez grupę posłów, głównie Platformy Obywatelskiej, m.in. z Małopolski. To ukłon w stronę wnioskującego o to Związku Powstańców Warszawskich. Powód? Wykorzystywanie symbolu niezgodnie "z charakterem i znaczeniem". A więc m.in. do celów politycznych. "

    Przewodniczacym ROPWiM jest prof.Wladyslaw Bartoszewski. Sekretarzem jest dr. hab Andrzej Krzysztof Kunert. Powoluje ich Prezes Rady Ministrow.
  • @gosc hotelowy 07:48:24
    To wciąż nie jest to........ . nawet Pan nie podał dokładnych nazwisk ludzi którzy to wymyślili chociaż myśli ze podał. Napisał pan ze przewodniczącym jest Bartoszewski ale nie napisał ze wymyślił to Bartoszewski. Jest to kolosalna różnica. Ktoś (człowiek jako jednostka)
    ta ustawę musiał wyprodukować. Czy muszę znowu powtarzać dlaczego jest to takie ważne?
    Dziwie się dlaczego ludzie nie rozumieją podstawowych praw polityki i walki z nią. Moje życie w Polsce zahacza głównie o czas komuny i nie pojmuje dlaczego ludzie "dzisiejsi" nie rozumieją praw propagandy i polityki? Kiedyś nawet rolnik rozpoznawał takie rzeczy bezbłędnie!

    Z drugiej strony, jeżeli naprawdę życzą sobie tego ZPW (bo nie grajmy
    durnia i mówmy szczerze ze znak ten faktycznie jest wykorzystywany z byle jakiego powodu) to może powinniśmy przyjrzeć się temu problemowi głębiej?
  • @Stara Baba 08:13:23
    My tu w Polsce wiemy, że jak politycy chcą nam zrobić dobrze to trzeba się chować po kątach i ostrzegać przed finałem. Ochrona znaku PW skończy się wpisaniem symbolu w gwiazdę Dawida - Zdrojewski ma wprawę w prawnej ochronie godła.
  • @korwinista 10:24:33
    "ostrzegać przed finałem"

    - Ahaaaa..., czyli biernie czekać na finał i jak już ten przyjdzie powiedzieć
    "a nie mówiłem?!"!
  • @korwinista 10:24:33
    "Ochrona znaku PW skończy się wpisaniem symbolu w gwiazdę Dawida"

    Tak może być, ma pan absolutna racje. Już o wiele gorsze rzeczy propagują niż znaki. Bezkarnie i bezczelnie udowadniają ze to oni założyli Polskę czyli Polin a nowe muzeum historii żydów ma temu służyć.
    Tak może się stać lecz nie musi jeżeli nie będziecie czekać na "a nie mówiłem"!


    http://www.youtube.com/watch?v=d06aBTGYuLY&feature=player_embedded
  • @Stara Baba 10:56:20
    Mnie uczyli, że PRZED oznacza zanim coś nastąpi, OSTRZEGAĆ znaczy alarmować również zanim coś nastąpi. Co jest w tej Ameryce, że tak ogłupia ludzi.
  • @korwinista 11:37:14
    Czy na pewno ogłupia czy daje możność widzenia rzeczywistości z boku?
    Taka jaka jest! U was w dzisiejszych czasach PRZED, TERAZ i JUTRO
    to te same zachowania. Nie ma co udawać, większość jest bezużyteczna!

    Jeżeli o notkę chodzi, nie bądź taki mądry. "Chować po kątach i ostrzegać przed finałem" jest ostrzeżeniem tchórzy chowających się przed ostatecznym działaniem przeciwnika. Sam to napisałeś, nie ja.
  • @gosc hotelowy 07:48:24
    " Przewodniczacym ROPWiM jest prof.Wladyslaw Bartoszewski "

    Nie wróży to najlepiej całej sprawie...

    (Poza tym od kiedy on jest profesorem ??? )
  • @SpiritoLibero 12:09:56
    Podaje za strona ROPWiM.
  • @Stara Baba 11:56:46
    "Chować po kątach i ostrzegać przed finałem" jest ostrzeżeniem tchórzy chowających się przed ostatecznym działaniem przeciwnika.
    -----------------------------------------------------------------------------------------

    Jak ogłoszą nacjonalizację oszczędności to pewnie polecisz jeszcze dopłacić... Ameryka ogłupia.

    |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||

    U was w dzisiejszych czasach PRZED, TERAZ i JUTRO
    to te same zachowania. Nie ma co udawać, większość jest bezużyteczna!
    --------------------------------------------------------------------------------------

    O tym bełkocie to już zupełnie nie wiem co myśleć. Przetłumacz to z hamerykańskiego na nasze.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31